Jak rozpoznać charakter dziecka?

charakter dzieckaNa naszej planecie każdy człowiek jest inny. Różnimy się wyglądem, poglądami i charakterami. Zasada ta dotyczy również dzieci, które są takim małym odwzorowaniem nas, dorosłych. Ogólnie charaktery można podzielić na cztery grupy: introwertyczny, ekstrawertyczny, choleryczny i flegmatyczny. Dzieci z poszczególnymi charakterami rozpoznaje się następująco. Dziecko ekstrawertyczne jest śmiałe, pogodne, rozmowne i ambitne. Nastawione jest na nowe znajomości i odważne w kontaktach z ludźmi. Dziecko introwertyczne skupione jest na sobie, nieśmiałe. Nie ma w zwyczaju rozmawiać z obcymi, wydaje się, że ma własny świat i jest zamknięte w sobie. Charakter dziecka cholerycznego cechuje się wybuchowością, skłonnością do agresji i kłótni. Takie dziecko nie szanuje czyjegoś zdania i jest agresywne. Charakter flegmatyczny natomiast można rozpoznać po szczególnej powolności i obojętności. Dziecko flegmatyk nie przejmuje się niczym i nikim, zawsze jest w tyle, nigdy nie potrafi nadążyć za reszta ani fizycznie ani umysłowo.

Kolejna zabawa czy coś edukacyjnego?

zabawa edukacyjnaKupując swojemu dziecku prezent często stajemy przed dylematem, czy zdecydować się na kolejną zabawkę, czy też kupić coś, co przyda mu się do nauki. Wedle dzieci nie ma tu żadnego powodu do zastanowienia. one zawsze wybiorą zabawę bo taka jest ich dziecięca natura. Natomiast zadaniem roztropnych rodziców jest skonfrontowanie potrzeb dziecka z wymaganiami, jakich się wobec niego stawia. Zabawka może być miłym prezentem utrzymującym dziecko nadal na poziomie bobasa, który musi się bawić. Edukacyjny gadżet albo wprawia w zaciekawienie, albo zostaje odłożony na półkę. Warto wypośrodkować tą sytuację i kupować zarówno przedmioty z pierwszej jak i drugiej grupy, dbając jednocześnie, żeby powiększać drugą w miarę rozwoju dziecka. Któregoś dnia przecież musi nadejść taki moment, w którym nie będziemy się zastanawiali co kupić, bo odpowiedź będzie jednoznaczna. Póki jednak mamy małe dziecko, dajmy mu szansę, żeby zaznało jeszcze trochę beztroskiej zabawy i kupmy to, czego ono najbardziej by chciało.

Zbytnia troskliwość nie służy dziecku

troskliwośc dzieckoPowszechny pogląd głosi, że mianem dobrych rodziców można nazwać tylko tych, którzy troszczą się o swoje dzieci. Czy jednak w tej całej troskliwości są jakieś granice, których nie powinno się przekraczać? Owszem i to aż nazbyt ruchome. Troskliwy ojciec i troskliwa matka dbają, żeby ich „maleństwu” (niezależnie od tego ile ma lat), nigdy nie stała się żadna krzywda. Chuchają i dmuchają, aby dziecko było bezpieczne i aby nie było prawdopodobieństwa, że stanie mu się jakaś krzywda. Nie negujemy tego, ale wskazujemy drogę, która może uchronić dziecko przed brakiem samodzielności. Bo może stać się tak, że dzieciak który dosłownie trzymany jest w złotej klatce, całkowicie zda się na rodziców we wszystkich życiowych sprawach. Rozleniwianie dziecka i nadmierna opiekuńczość mogą okazać się zdradliwe i niekorzystne w skutkach. Młody człowiek wychodząc spod tej ochronnej bariery jest niczym pisklę wykluwające się z jajka – całkowicie bezbronny. A świat nasz jest brutalny i kocha tych ludzi, którzy potrafią stawić mu czoła.

Nie rozpieszczaj dziecka, bo zrobisz mu krzywdę

rozpieszczanie dzieckoTytuł być może wydaje się kontrowersyjny, ale w dosłownym rozumieniu jest całkowicie prawdziwy. Nie od dziś wiemy, że nadmierne rozpieszczanie może być przyczyną wielu niekorzystnych sytuacji w późniejszym życiu dziecka. Pomijając już fakt, że dzieci nadmiernie rozpieszczane często zyskują miano „mamisynków”, to warto zwrócić uwagę na fakt, jak takie rozpieszczone dziecko zachowuje się zarówno w dzieciństwie, jak i dorosłym życiu. Przede wszystkim na pierwszy plan wychodzi nieporadność, ona to jest spowodowana nieustannym pomaganiem i wyręczaniem dziecka w każdej, nawet najbardziej prozaicznej sprawie. Zdarzają się przypadki, kiedy to mama wiąże buty dwunastolatkowi, bo tego go właśnie nauczyła – że sam nie musi. Ciągłe wycieranie noska, ubieranie, podawanie i przenoszenie przez kałużę to może uproszczone przykłady, ale jasno sugerujące jaką życiową „mameją” może się stać nadmiernie rozpieszczane dziecko. We wszystkim warto zachować umiar, nawet w wychowywaniu, no chyba, że chcemy mieć nieporadne życiowo dziecko, które zawsze potrzebuje naszej pomocy.

W jakim wieku kupić dziecku telefon komórkowy?

telefon dzieckoNadeszły takie czasy, że bez technologii społeczeństwo nie potrafi funkcjonować. Bez telefonu czy komputera czujemy się niemal jak bez ręki i nie wyobrażamy sobie życia bez tych zdobyczy techniki. Świat poszedł do przodu i dzisiaj telefon komórkowy ma nie tylko każdy dorosły, teraz m go każde dziecko. Trudno wytłumaczyć maluchowi, dlaczego nie może mieć tego co ma mama i tata. Dziecko w szkole widzi, że jego rówieśnicy posiadają komórki i wywiera na rodzicach presję zakupu podobnego urządzenia. Zazwyczaj powodem całej sytuacji jest jedno dziecko w klasie, którego rodzice próbują się popisać kupując maluchowi komórkę. Dzisiaj pierwszoklasiści z telefonem to nic nadzwyczajnego. Takie nastały czasy, kto ma pierwszy ten boss, więc dzieci starają się dotrzymywać kroku kolegom. Z zakupem komórki koniecznie trzeba się wstrzymać. Dziecko w podstawówce nie jest jeszcze rozwinięte na tyle, żeby rozważnie dysponować takim urządzeniem. Jako ciekawostkę podamy przykład skrajnej głupoty, której dopuściła się pewna babcia kupując wnuczce na pierwsze urodziny tablet.

Czy mundurki w szkołach były dobrym pomysłem?

mundurki szkolneJakiś czas temu hasła głoszące w szkołach „zero tolerancji” postanowiły sobie (oczywiście wraz z ich głosicielami), że ujednolicą uczniów pod względem wyglądu. Wynikiem tego pomysłu było wprowadzenie w szkołach obowiązku noszenia mundurków. Co prawda pomysł nie do końca się udał, albo w niektórych szkołach postawiono tylko na opaski, emblematy, to liczy się sam fakt zaistnienia tej sytuacji. Owszem, jakieś podstawy ideologiczne w tym były. Uczniowie poszczególnych szkół mieli się odznaczać między sobą oraz godnie i dostojnie reprezentować swoją placówkę oświatową. Niestety tych złych stron pomysłu jest znacznie więcej lub są one cięższego kalibru. Po pierwsze komuś nie podobała się ekspresja uczniowskich strojów i postanowił dzieci ujednolicić. Zabić ich kreatywność, zdolność do wyrażania siebie. Po drugie postanowiono odebrać im wolność wyboru. Jedno i drugie zdaje się godzić w dobre imię wyzwolonego państwa, któremu nie obce są zagadnienia takie jak wolność słowa czy związki partnerskie.

Jak karmią polskie szkoły?

stołówka szkołaNa hasło „szkolna stołówka” niektórzy ludzie do dziś dnia dostają drgawek na całym ciele. Wynika to przede wszystkim ze złych doświadczeń lat dziecięcych, które potem hucznie odbijają się na postrzeganiu w dorosłym życiu. Kiedyś szkoły nie karmiły zbyt dobrze, oczywiście nie było to regułą, ale można było założyć, że w szkolnej stołówce cudów na kiju się nie uświadczy. Obiady były nieprzyprawione, monotonne, nieestetycznie podane i ogólnie brakowało im tego czegoś, na co zawsze można było liczyć w matczynej kuchni. Bywały dzieci, którym takie obiadki smakowały, ale można przyjąć, że należały one do mniejszości. Dzisiaj sytuacja trochę się zmieniła. Większa dbałość o kulturę żywienia i wyższa dostępność produktów sprawiły, że kuchnia z polskiej szkole stała się smaczna. Jak wiadomo wszystko zależy od danej kucharki i placówki, ale można śmiało powiedzieć, że rodzice bez obawy zachęcają dzieci do jedzenia w szkole. To dobry nurt, gdyż wielu rodziców niema czasu na punktualne przygotowywanie obiadów po powrocie dziecka ze szkoły.

Jakie zabawy dla pięciolatka?

zabawy dzieckoDziecko w wieku pięciu lat zaczyna bardzo intensywnie poznawać świat i prawidła nim rządzące. Trudno mu usiedzieć w miejscu, jest wszystkiego ciekawe, ruchliwe i niezwykle spontaniczne. Opanowanie potencjału pięciolatka może być dla rodziców poważnym wyzwaniem. W przypadku, kiedy dziecko uczęszcza do przedszkola, sprawa jest niejako rozwiązana. Natomiast w sytuacji, w której znajduje się w domu pod opieką któregoś z rodziców lub dziadków, konieczne jest nieco inwencji w zajęciu dziecku czasu. Preferowane są zabawy rozwojowe, które przygotują malucha do rychłego pójścia do szkoły. W tym wieku nauka czytania i pisania jest niemal obowiązkiem. Ponadto można wprowadzić gry zręcznościowe takie jak łapanie miękkiej piłki, rzucanie do celu czy zabawa w chowanego. Dziecko w wieku pięciu lat powinno być pobudzane do myślenia. Należy stwarzać mu możliwości wykazania się, angażować jego uwagę i starać się, żeby z jak największą ilością zadań radziło sobie samo. Postępowanie takie uczy samodzielności.

Dzieci autystyczne i szczególna opieka

dzieci autystyczneDziecku u którego stwierdzono autyzm należy się szczególna opieka i trochę odmienne traktowanie. Wiadomym jest bowiem, że takie dzieci inaczej postrzegają świat i ludzi a także mają odmienne potrzeby. Autystyczne dziecko wymaga przede wszystkim zrozumienia. Nie ważne, czy chodzi już do szkoły, czy jest jeszcze maluchem. Uwaga, jaką mu poświęcamy jest dla niego szczególnie ważna. To ona sprawia, że dziecko jest się w stanie otworzyć na otaczający go świat. To dzięki niej może zaufać dorosłym, którzy wkraczają w jego zakamarek rzeczywistości. Dzieci autystyczne to wyzwanie nie tylko dla rodziców ale i dla nauczycieli, którzy winni są im specjalne traktowanie. Dziecko, które żyje we własnym świecie często jest odgrodzone od realiów prawdziwym murem, którego sforsowanie wymaga cierpliwości i pewnej dozy pomysłowości. Niewprawna osoba może dziecko tylko wystraszyć, spowodować jego dalszą izolację. Troska, zrozumienie i działanie w odpowiednim, zwolnionym tempie jest jedyną recepta na sukces podczas pracy z dziećmi autystycznymi.

Nauka poprzez zabawę, na czym to polega?

nauka poprzez zabaweNie od dziś wiadomo, że zabawa może być świetnym sposobem uczenia się nowych rzeczy. Wszak bawiąc się jesteśmy rozluźnieni i otwarci na nowe bodźce i doznania. Bez strachu przyjmujemy innowacyjne pomysły i próbujemy rzeczy dotąd nam nie znanych. Zabawa ma to do siebie, że jak żadna inna czynność jest nas w stanie uczyć. W przypadku dzieci okazuje się to być wyśmienitym rozwiązaniem. Cała sztuczka polega na tym, żeby skonstruować naukę tak, aby dziecko myślało, że cały czas się bawi. Na pierwszy rzut oka może być to spore wyzwanie, ale jeśli pomyśleć o tym głębiej okazuje się, że możliwości są nieograniczone. Pozorne oglądanie bajek w które wplecione są elementy nauki, zabawa w klasy, która wymaga liczenia, wspólne szycie ubranek dla lalek, liczenie ptaszków na drzewie. Tutaj nie ma żadnych ram wyznaczających granice zabawy i nauki. Dziecko nawet nie orientuje się, że dostaje dwa w jednym. Im więcej czasu spędzimy z dzieckiem na takiej „naukozabawie”, tym lepsze efekty osiągać będzie ono w szkolnej ławie.