Pisma edukacyjne doskonałą pomocą dla gimnazjalisty

czasopisma magazynyNa rynku wydawniczym dostępnych jest kilka czasopism, które zauważalnie zwiększyć mogą osiągnięcia gimnazjalistów. Do jednej z takich gazet należy popularny „Świat Wiedzy”. Magazyn ten, który zresztą jest pięknie ilustrowany, to doskonała pomoc i zachęta w przyswajaniu wiedzy. Zagadnienia opisane w czasopiśmie są na tyle intrygujące, że zadowolą każdego, nawet najbardziej wybrednego czytelnika. Nauka przyjdzie łatwo, gdyż odbywać się będzie poprzez samą ciekawość. Gazety takie jak „Wiem” czy „National Georgafic” doskonale rozwijają wyobraźnię dziecka i przyczyniają się do szybszego rozwoju jego mózgu. Systematycznie czytane mogą wzmóc głód wiedzy i przyczynić się do poprawy wyników w szkole. Tematyka, jaką zawierają jest różnorodna. Począwszy od zagadnień czysto biologicznych, poprzez mikroklimat, astronomię, zagadki i rebusy logiczne a na medycynie akademickiej kończąc. Słowem pełne kompendium dla uczniów, którzy chcą wiedzieć więcej i pasjonują się otaczającym nas światem. Gazeta to nie tylko wiadomości, to też bezcenna wiedza.

Ile kosztuje szkolna wyprawka?

szkolna wyprawkaPosłanie dziecka do pierwszej klasy szkoły podstawowej jest dla rodziców sporym obciążeniem finansowym. Książki, zeszyty, strój do wychowania fizycznego czy na basen, w końcu czesne, obiady, dowozy do i ze szkoły. Można zwariować… Wyprawienie dziecka do pierwszej klasy może wiązać się z następującymi kosztami: książki – około 400 zł, zeszyty, flamastry, farby itp – około 200 zł. Czesne za cały rok – 200/300 zł, stój na WF i buty po szkole to kolejne dwieście złotych. Obiady nawet tysiąc złotych rocznie, dowozy, jeśli prowadzone są na własną rękę to przynajmniej kilkaset złotych. Ceny wydają się być astronomiczne i rodziny, w których jest swoje lub więcej dzieci mają w tym czasie bardzo ciężkie życie. Koszty, jakie generuje uczeń są niemalże powalające. Oczywiście zawsze można decydować się na tańsze odpowiedniki, ale nie w każdym przypadku jest to możliwe. Działa tutaj zasada: płacz i płać. Niestety, w praktyce tylko ułamek tych wydatków jest refundowany przez stypendia szkolne i opiekuńcze.